
DLA początkujących
Nature Journaling – jak zacząć?
Patrzenie jest umiejętnością – można się jej nauczyć.
Nie ma dla niej górnej granicy wieku ani dolnej granicy talentu.
Codziennie mijałam te same krzewy, te same drzewa i właściwie ich nie widziałam. Wiedziałam, że tam są, ale nie umiałabym powiedzieć o nich nic więcej – jakie ptaki mają w nich gniazda, na jaki kolor kwitną, kiedy rozwijają się ich liście. Kiedy córka zapytała mnie w domu o gatunek jednego z nich, dotarło do mnie, że patrzenie i widzenie to dwie różne rzeczy – i że tego drugiego można się nauczyć.
Od tego zaczyna się nature journaling. Jeśli myślisz: „chciałabym, ale nie umiem rysować” – jesteś dokładnie tam, gdzie trzeba. Bo to nie jest praktyka o talencie. To praktyka o uwadze.
W tym krótkim wprowadzeniu pokażę Ci, czym jest dziennik natury, dlaczego działa, co jest potrzebne na start (mniej,niż myślisz) i jak stworzyć pierwszą stronę krok po kroku. Bez presji, bez drogich materiałów i bez przeświadczenia, że „musisz mieć talent”.
Czym jest nature journaling?
Nature journaling (po polsku: dziennik natury lub dziennik przyrodniczy) to praktyka uważnej obserwacji przyrody i utwalania jej – słowami, rysunkiem oraz liczbami. Nie chodzi o stworzenie ładnego obrazka. Chodzi o autentyczny kontakt z tym, co masz tuż przed sobą: liściem, chwastem wyrastającym spod kostki czy wróblem w zaroślach.
To nie jest pamiętnik ani szkicownik artystyczny. Pamiętnik zapisuje to, co czujesz. Szkicownik ćwiczy rękę. Dziennik natury uczy Cię patrzeć – a całą resztę dostajesz przy okazji. Najkrócej: to notatnik, w którym trenujesz uwagę. I działa dokładnie wtedy, gdy wszystko wokół – pośpiech, ekrany, kolejne powiadomienia – jest zaprojektowane tak, żebyś szła dalej, nie zatrzymując się na niczym.
Dlaczego warto? Co daje dziennik natury
Uspokaja. Uważna obserwacja to bycie „tu i teraz” – bez osądzania i bez wybiegania w przyszłość. Do tego daje rękom i oczom konkretne zajęcie. Dla wielu osób działa lepiej niż aplikacja do medytacji.
Zmienia sposób patrzenia. Domyślnie tylko „przelatujemy” wzrokiem po otoczeniu, żeby oszczędzać energię. Świadome, powolne patrzenie trzeba włączyć ręcznie – a im częściej je włączasz, tym więcej widzisz. Nie tylko w parku. Wszędzie. (Piszę o tym więcej we wpisie „Wiesz, że Twój mózg dosłownie zmienia się, gdy rysujesz liść?”.)
Odblokowuje ciekawość. Ciekawość to mięsień — zanika od bezczynności, bo w szkole nauczono nas, że liczy się odpowiedź, nie pytanie. Dziennik ją odbudowuje. (Rozwijam to w „Trzy rzeczy, które nature journaling robi z Twoją kreatywnością”.)
Uczy widzieć to, co znika. W tym roku zauważyłam coś, co naprawdę mnie przestraszyło: nie widziałam ani jednej gąsienicy tam, gdzie zawsze były. Rzeczy znikają tak cicho, że dowiadujemy się o tym z badań, a nie na własne oczy – bo większość z nas dawno przestała uważnie patrzeć. Każda zapisana obserwacja to jedna rzecz, która nie zniknęła bezgłośnie.

Czy trzeba umieć rysować? Nie.
To najczęstsze pytanie i największa bariera – zupełnie niepotrzebna.
Rysowanie jest jak pisanie: nikt nie rodzi się z tą umiejętnością, a im więcej ćwiczysz, tym lepiej Ci wychodzi. Istnienie pisarzy nie powstrzymuje Cię od zrobienia zwykłej notatki – dlaczego więc istnienie malarzy miałoby Cię powstrzymywać od narysowania chmury, wróbla czy liścia?
Co jest potrzebne na start? Mniej, niż myślisz
Klasyczny błąd to kupienie ogromnego zestawu farb i utknięcie w decyzji, których użyć. Zrób odwrotnie — zacznij od minimum:
Na pierwszy raz wystarczy:
- zwykły zeszyt albo szkicownik (A5 jest wygodny; gładki papier w zupełności wystarcza),
- ołówek (i ewentualnie cienkopis).
Gdy złapiesz nawyk, możesz dodać:
- akwarele — do łapania kolorów natury,
- lupę, żeby zobaczyć szczegóły, których nie widać gołym okiem.
Nie potrzebujesz drogiego sprzętu. Potrzebujesz zeszytu, którego nie będzie Ci szkoda „zabazgrać”.
Jak zacząć — krok po kroku
Oto prosta rama, od której zaczyna każdy. Uczyłam się jej w Wild Wonder Foundation – organizacji founded przez Johna Muira Lawsa, twórcę najbardziej znanego na świecie podejścia do prowadzenia dziennika natury.
1. Zapisz metadane. W rogu kartki zanotuj datę, miejsce i pogodę. To rytuał przyrodnika i najprostszy sposób, żeby odczarować pustą stronę. Zawsze zaczynaj od tego.
2. Wybierz jeden obiekt. Nie cały park – jeden liść, jeden kwiat, jeden kamień. Nie wybieraj najładniejszego. Po prostu wybierz jeden. Nic nie jest za małe, żeby to zauważyć.
3. Użyj trzech zdań. Patrząc na swój obiekt, notuj:
- „Zauważam, że…” — co dokładnie widzisz (kształt, kolor, faktura, ile czego jest),
- „Zastanawiam się…” — jakie pytania się budzą (dlaczego tak wygląda? po co mu to?),
- „To mi przypomina…” — z czym Ci się kojarzy.
Te trzy zdania uruchamiają uważne patrzenie mocniej niż jakakolwiek instrukcja.
4. Zapisuj słowami, rysunkiem i liczbami naraz.
- Słowa: swobodnie, prozą albo poezją, bez reguł i interpunkcji.
- Rysunek: szkicuj to, co widzisz. Obrys liścia to nie oszustwo – to praktyczny skrót.
- Liczby: policz płatki, żyłki, odnóża. Zmierz. Liczby ujawniają wzory, których inaczej nie zauważysz.
Wracaj. To najważniejszy i zarazem najtrudniejszy krok. Znajomość miejsca nie rodzi się z pojedynczych godzin – rodzi się z powrotów. Przez ostatni rok wracałam ze szkicownikiem na tę samą ławkę w Parku Skaryszewskim. Ta sama ławka,co tydzień. Zdziwiłabyś się, jak wiele dzieje się w kadrze, który wydaje się „zawsze taki sam”. Jeden uważny powrót jest wart dziesięciu nowych miejsc.
Twoja pierwsza strona — ćwiczenie na dziś
Nie odkładaj tego na „kiedy będę gotowa”. Zrób tak, teraz albo na najbliższym spacerze:
- Weź zeszyt i ołówek. Wyjdź przed dom albo do parku.
- Zapisz w rogu datę, miejsce i pogodę.
- Wybierz jedną roślinę. Przyjrzyj się jej przez pełną minutę, zanim cokolwiek narysujesz.
- Napisz trzy zdania: „Zauważam…”, „Zastanawiam się…”, „To mi przypomina…”.
- Naszkicuj ją – krzywo, byle z obserwacji. Dopisz jedną liczbę (ile płatków? ile listków?).
Gotowe. To jest Twoja pierwsza strona dziennika natury. Nie musi być ładna. Ma być Twoja.
kurs nature journaling
Chcesz spróbować?
Bezpłatny kurs wprowadzający
Patrzenie jest umiejętnością – można się jej nauczyć.
Nie ma dla niej górnej granicy wieku ani dolnej granicy talentu.

